Struktury klubowe
Znajdz nas na Facebook

inteligencja polska dawniej i dziś

Inteligencja polska dawniej i dziś

           
Polska inteligencja kształtowała ducha suwerennego Narodu i zapewniała jego wszechstronną aktywność w okresie zaborów i okupacji. Dlatego została poddana przez wrogów najbardziej bezwzględnej eksterminacji. Warto pytać - jak formowała się polska inteligencja dawniej, czy odrodziła się po ostatniej wojnie i czy powróciła do swej historycznej roli?

Tradycyjna sylwetka polskiego inteligenta

Pytamy na początek - kim był tradycyjny polski inteligent lub też kto był polskim inteligentem? W uproszczeniu można odpowiedzieć, że to Polak o wyraźnie ponadprzeciętnym wykształceniu i żywym, krytycznym umyśle, wzbogacanym lekturą, o wyższej kulturze osobistej, zakorzeniony w tradycji rodzinnej i narodowej oraz poczuwający się do współodpowiedzialności za losy Ojczyzny. To człowiek z poczuciem godności osobistej i narodowej, na ogół prawego charakteru, często zaangażowany ofiarnie w działalność społeczną i patriotyczną. Polski inteligent zajmował się pracą umysłową i działalnością edukacyjną, naukową, kulturalną, organizacyjną, administracyjną lub polityczną. W tym rozumieniu inteligentami byli także polscy lekarze, prawnicy, przedsiębiorcy, wyżsi stopniem wojskowi oraz księża.

Polska inteligencja jako grupa (warstwa) społeczna

Znana nam bliżej tradycyjna inteligencja polska ukształtowała się jako grupa (warstwa) społeczna na przełomie XIX i XX wieku i oddziaływała silnie na życie publiczne do połowy XX wieku. Stanowiła wspólnotę ducha narodowego, ideałów obywatelskich i wyobrażeń, respektującą tradycyjne, chrześcijańskie wartości moralne, aktywną i ofiarną w życiu społecznym i politycznym. Cieszyła się dużym prestiżem społecznym i na ogół wyróżniała się kulturalnym stylem życia i ubioru. Do końca lat czterdziestych ubiegłego wieku to polska inteligencja zastanawiała się, dyskutowała i wypracowywała idee, koncepcje, programy i rozwiązania podejmowane następnie przez naszych polityków.

Do szczególnych cech polskiej inteligencji zaliczyć można poczucie niezależności osobistej i honoru, dużą tolerancję dla odmienności indywidualnych, pewną szlachetność oraz brak obciążeń mentalnością biurokratyczną i służalstwem. Bliski jej był ideał rycerski, szarmanckość salonu francuskiego i angielskiego dżentelmena. Inteligencja stanowiła stosunkowo zwartą grupę społeczną, pomimo zróżnicowania swych członków ze względu na pochodzenie, stan majątkowy, wyznanie i poglądy polityczne. Dominowali wśród niej katolicy, obok mniej licznych protestantów, żydów, prawosławnych i mahometan. Istniał też nurt agnostyczno-liberalny, przybierający na sile i znaczeniu w okresie międzywojennym. Tak zróżnicowana polska inteligencja odznaczała się dużą otwartością na nowych uczestników włączających się ideowo do tej wspólnoty i stanowiła fascynujący fenomen w skali europejskiej, niespotykany w innych krajach.

Oczywiście nie wszyscy i nie w pełni odpowiadali temu wyidealizowanemu i uproszczonemu obrazowi. Polska inteligencja jako grupa społeczna posiadała także swoje i nasze narodowe wady, dające znać o sobie także dzisiaj: nadmierny indywidualizm i sobiepaństwo, chorobliwe ambicje i zarozumialstwo, kłótliwość i gadulstwo. Już Kallimach (Filippo Buonaccorsi 1437-1496), nauczyciel młodych Jagiellonów, zauważył, że Polacy są bardziej elokwentni niż konsekwentni.

Korzenie polskiej inteligencji w początkach XX wieku

Polska inteligencja, jak wielki stary dąb, sięga korzeniami w różne strony i wyrasta z wielu środowisk. Niewątpliwie najliczniejszą jej część stanowiły osoby pieczętujące się klejnotem szlacheckim, z dawnych rodów polskich, litewskich, ruskich, żmudzkich, inflanckich, ormiańskich i innych. W odróżnieniu od innych państw szlachta w Rzeczypospolitej stanowiła dziesięciokrotnie liczniejszą warstwę społeczną i to ona nadała swoisty charakter polskiej inteligencji.

Drugi korzeń tej wspólnoty sięgał środowisk mieszczańskich i robotniczych, wprowadzając osoby wybijające się pozytywnie inteligencją, postawą i działalnością obywatelską. Trzeci korzeń polskiej inteligencji wyrastał ze środowisk ludowych, obejmując najbardziej uzdolnione, wykształcone i zaangażowane społecznie osoby pochodzenia wiejskiego.

Czwarty korzeń inteligencji polskiej stanowiły osoby i rodziny pochodzenia żydowskiego, przechodzące formalnie na katolicyzm i zyskujące dawniej szlachectwo, a w późniejszym okresie także osoby wyróżniające się zdolnościami, wyższym wykształceniem i zajmowaną pozycją społeczną. Piątym wreszcie korzeniem wrastali w polską inteligencję członkowie rodzin wybitniejszych obcokrajowców, przybywających do Polski: Niemców, Francuzów, Rosjan i innych, którzy pokochali nasz kraj i stali się polskimi patriotami.

Każde z wymienionych środowisk włączało do polskiej inteligencji swoich najlepszych synów i córki w przedziwnym procesie narodowej asymilacji i integracji społecznego awansu i zaangażowania oraz naturalnej, pozytywnej eliminacji. Pozostali członkowie tych środowisk także aspirowali do awansu kulturalnego i włączali się stopniowo w ogólny proces wzrostu wykształcenia, rozwoju cywilizacyjnego i świadomości narodowej.

Nurt komunistyczno-kolaborancki wśród inteligencji polskiej

Znaczna większość inteligencji polskiej została wymordowana w czasie ostatniej wojny światowej. Część pozostała też za granicą lub wyjechała tam zaraz po wojnie. Reszta była prześladowana i niszczona przez władze komunistyczne w kraju i za naszą wschodnią granicą. Ci, którzy przetrwali, stracili stanowiska, pozycję materialną i możliwości szerszej działalności. Także ich dzieci, następne patriotyczne młode pokolenie miało utrudniony dostęp do studiów, szerszej praktyki w służbie społecznej i awansu zawodowego.

Przemiany wojenne i powojenne, wraz z pozbawieniem Polski naszych Kresów Wschodnich, spowodowały omal całkowite odcięcie dopływu nowych sił ze szlacheckiego korzenia, na którym rosła katolicka i narodowa inteligencja polska. Również korzeń rzemieślniczo-mieszczański został skazany na uwiąd. Natomiast bardzo szerokie możliwości awansu i rozwoju zyskały grupy żydowskie, szczególnie przybywające z ZSRS (przy powszechnej praktyce przyjmowania polskich nazwisk, ale nie polskiej tożsamości) oraz środowiska robotniczo-chłopskie.

Warunkiem kariery była teraz akceptacja narzuconej Polsce dyktatury sowiecko-partyjnej i czynne jej umacnianie, zaniechanie praktyk religijnych oraz przynależność do partii komunistycznej lub innych organizacji kolaboranckich. W praktyce oznaczało to częściowe i choćby tylko formalne wspieranie działalności antynarodowej. Wyższe osobiste walory moralne i intelektualne nie były przy tym wymagane, a nawet niekiedy źle widziane.

W tym procesie stopniowo na wielu stanowiskach publicznych: w administracji, nauce, kulturze, sądownictwie i mediach zaczęli dominować ludzie o niejasnej przeszłości oraz wątpliwych kwalifikacjach moralnych i zawodowych, częstokroć pochodzenia żydowskiego, niewierzący karierowicze i kosmopolici. Taki stan utrwalił się w ciągu czterech dziesięcioleci PRL-u. Gdy nadszedł okres tzw. transformacji, ważne stanowiska, role społeczne i pozycje majątkowe po karierowiczach-rodzicach zaczęły przejmować ich dzieci. Służyły temu preferencyjne (kumoterskie) procedury awansowania w nauce, w organizacjach zawodowych i społecznych oraz w służbie cywilnej. Także wprowadzane zmiany ustawowe chroniły przywłaszczony majątek.

Ci ludzie, deklarujący w ciągu wielu lat wierność ideom socjalistycznym, w końcu w większości szybko uwłaszczali się na rozgrabianym majątku narodowym i okazali się najbardziej zachłannymi kapitalistami i wyzyskiwaczami. Bez trudu swoją przyjaźń polsko-radziecką zamienili na lukratywną "współpracę" z zachodnimi i amerykańskimi partnerami kapitałowymi i politycznymi. Nowe oparcie zyskali w lożach i klubach masońskich oraz w różnych zagranicznych strukturach. Dziś wraz ze swymi dziećmi dominują nadal w mediach, nauce i na uczelniach, sącząc swój agnostycyzm, kosmopolityzm i wolnomyślicielstwo w umysły studiującej młodzieży.

Do tej kolaboranckiej grupy dołączyli inni, krajowi i zagraniczni kombinatorzy, karierowicze, złodzieje i "biznesmeni" oraz ich sprzedajna klientela, nowego postkomunistycznego pokolenia. Dynamiczna grupa takich ludzi, związanych z różnymi układami i obcymi agenturami, bez wiary i zaangażowania patriotycznego, dominuje i ciąży nad naszym życiem intelektualnym, gospodarczym i politycznym.

Nurt budowniczych Polski Ludowej

Byli także uczciwi polscy socjaliści i komuniści oraz zdeklarowani "partyjniacy", którzy szczerze podjęli po wojnie realizację programu budowy Polski Ludowej. Włączyli do pracy ocalałych polskich, dobrych specjalistów oraz młode, dynamiczne pokolenie kończące w trudnych warunkach gruntowne studia wyższe. Ci ludzie z rozmachem podjęli i pokierowali realizacją programów odbudowy ogromnych zniszczeń wojennych i uprzemysłowienia kraju, budowy miast i milionów mieszkań, rozwoju szkolnictwa, szpitali, powszechnej elektryfikacji, a następnie gazyfikacji kraju, modernizacji i elektryfikacji kolei, masowych wydań literatury polskiej, rozwoju kultury ludowej i tworzenia wielkich instytutów naukowych.

Pomimo złego komunistycznego systemu, licznych wypaczeń, błędnych decyzji i nietrafnych inwestycji, ludzie ci dokonali wiele dobrego. W miarę rozwoju produkcji podjęto znaczny eksport, nie tylko węgla i siarki, ale także budownictwa, usług infrastrukturalnych, całych kompletnych nowoczesnych cukrowni, elektrowni i innych fabryk. Realizowano także jakościowo trudny, wielki eksport np. polskiego obuwia do Włoch i polskich dywanów na rynki Dalekiego Wschodu. To był okres szybkiego rozwoju, bez zadłużania gospodarki.

Dokonania tego nurtu były najpierw wyolbrzymiane przez socjalistyczną propagandę, a później jeszcze skuteczniej wyśmiewane i zdeprecjonowane przez obcą ideologię liberalną. W dużym stopniu zostały też zniszczone w okresie transformacji. Bolesne jest również to, że wielki kapitał wiedzy, doświadczeń i obywatelskiego zaangażowania tych ludzi został w ostatnich latach całkowicie zlekceważony i pominięty. Polscy fachowcy przeszkadzali bowiem zawłaszczać i manipulować tym majątkiem, który zbudowali. W porównaniu z rozmachem i dokonaniami tamtych budowniczych niejeden obecny dygnitarz resortowy wydaje się tylko nieporadnym, powolnym urzędnikiem.

Zniewalanie ducha i destrukcja inteligencji

Przed wiekami obcy władcy zniewalali narody, raniąc, wiążąc i zabijając ludzkie ciała, natomiast w naszych czasach dotyczy to przede wszystkim ludzkich dusz. Kaleczy się i zniewala najpierw język, uczucia i mowę ojczystą (nowomowa), a następnie ludzki rozum i wolę; w wyniku systemowych, skoordynowanych oddziaływań ideologicznych, psychologicznych i manipulacji medialnych.

Miniona epoka komunistyczna stosowała jeszcze proste kłamstwa i stosunkowo prymitywne techniki manipulacji, pozostawiające nieco miejsca dla zdrowego rozsądku. Obecny liberalizm przyniósł już znacznie bardziej rozwinięte i udoskonalone techniki deformacji duchowej struktury człowieka oraz manipulowania jego myśleniem i postawą. Globalistyczny program zniewolenia realizowany jest pod zakłamanym hasłem wyzwolenia człowieka.

Ideologia liberalnej wolności atakuje i podważa rozumowe zasady i wartości cywilizacyjne, kształtujące dotychczas ludzkie myślenie i zachowanie. I tak głosi:

- wolność myśli - wyzwolonej z rygorów logiki, filozofii i prawdy ("Nie ma jednej prawdy, każdy może mieć swoją"),

- wolność słowa - wyzwolonego z obowiązku wyrażania obiektywnej prawdy,

- wolność uczuć - wyzutych z naturalnych i rodzinnych wartości,

- wolność czynów - zwolnionych z realizacji dobra, wyzwolonych z obowiązków i rygorów moralnych,

- wolność sztuki - wyzwolonej z kryteriów piękna i harmonii,

- wolność nauki - wyzwolonej z filozoficznych i metodologicznych schematów oraz z respektowania praw natury.

Każda z dziedzin w ten sposób "wyzwolonych" staje się stopniowo zaprzeczeniem tego, czym być powinna. Człowiek w ten sposób "wyzwolony" traci normalne oparcie intelektualne, moralne i społeczne, a z tym pewność siebie i wiarę we własne możliwości poznania i rozumienia świata. Staje się bardziej podatny na sugestie i manipulacje medialne, propagandę i reklamowy marketing. Zostaje wykorzeniony z kultury, osamotniony i zagubiony. Osłoną jego słabości i pewnym umocnieniem psychicznym dla niego staje się konformizm, to jest zachowanie, a w końcu i myślenie - "tak, jak wszyscy".

Już dawniej została przetarta boczna ścieżka mody wiodąca do podobnych postaw. Najpierw w środowiskach inteligenckich zaczęto trwałe, wygodne i ładne ubranie oraz obuwie zastępować ubraniem modnym, takim, jakie noszą wszyscy "z towarzystwa", choćby mniej pięknym, wygodnym i praktycznym. Dobra moda ożywia bowiem i urozmaica powierzchowną kulturę człowieka. Zaczęto poświęcać jej więcej uwagi aniżeli formacji i postawie wewnętrznej. W następnym okresie dzięki mediom wpływ mody znacznie się nasilił i poszerzył.

Masowe, kolorowe media dostarczają i propagują także modne rozrywki i zabawy, modne, aktualne tematy i ich komentarze, fałszywe, wygodne i modne modele i style życia. Tak utrwala się powszechne zapotrzebowanie na modne i wygodne poglądy, a nie na poglądy prawdziwe i zobowiązujące. Zewnętrzna moda w życiu społecznym wypiera i zastępuje wewnętrzną kulturę i inteligencję człowieka. Prowadzi to obecną cywilizację europejską do wewnętrznej destrukcji i upadku.

Młodsi inteligenci, półinteligenci i inni

Wielu młodych ludzi z dobrych rodzin ukończyło dobre, ogólnokształcące szkoły średnie i wyższe, opanowało obce języki i zyskuje cenną praktykę zawodową w renomowanych firmach. Jest nadzieja, że jeśli oprą się wewnętrznie ideologii liberalnej, będą uczciwie pracować dla kraju, tworzyć w przyszłości nowe warsztaty i miejsca pracy oraz budować lepszą przyszłość. Jeśli umocnią się moralnie, pogłębią wiarę religijną i zaangażują patriotycznie - to odbudują najważniejszy nurt intelektualny tradycyjnej inteligencji polskiej.

Także znaczne spopularyzowanie studiów pomaturalnych i wyższych studiów zawodowych, wieczorowych i sobotnio-niedzielnych stanowi jeden z najbardziej pozytywnych procesów społecznych ostatnich lat. Jednak brak właściwej formacji kulturalnej w domu rodzinnym, niski poziom nauczania w wielu szkołach średnich oraz rażące braki wykształcenia ogólnego i podstaw logiki, a w końcu powierzchowne, wieczorowe lub zaoczne trzyletnie studia wyższe - kształtują raczej półinteligentów niż inteligentów. Ta dawna, częściowo pejoratywna kategoria półinteligenta staje się znowu potrzebna dla prawdziwej samoświadomości zainteresowanych i istotnych rozróżnień społecznych.

Bywa, że osoby wyraźnie niedostatecznie wykształcone i mało inteligentne aspirują do odpowiedzialnych stanowisk publicznych i forsują swoje, często powierzchowne i mylne opinie. Dominacja takich postaw może być szkodliwa społecznie. Szczęśliwie, część osób mniej wykształconych, w wyniku twórczej pracy zawodowej, osobistych zdolności i dalszych studiów osiąga wyższy stopień zawodowy, ale braki wykształcenia ogólnego i kultury osobistej mogą być nadal groźne.

Również kondycja intelektualna wielu poważnych ludzi, po solidnych studiach i stażu, budzi często obawy. Zacieśnienie zainteresowań do wąskich spraw zawodowych i domowych oraz brak czasu i chęci na poważną lekturę i udział w życiu społecznym pozbawia ich pełniejszej znajomości rzeczywistości kraju. Swą świadomość w tym zakresie opierają na relacjach popularnych mediów, które w większości przedstawiają zafałszowane obrazy rzeczywistości oraz zatruwają i stopniowo ograniczają zdolność naturalnego odczuwania i samodzielnego, krytycznego myślenia. Człowiek, powtarzający bezkrytycznie stwierdzenia wrogich mu mediów, kompromituje swą inteligencję.

Zwrócić też trzeba uwagę na swoiste ograniczenie intelektualne działaczy gospodarczych i politycznych młodszego pokolenia, dogmatycznie poddanych błędnej moralnie i gospodarczo ideologii liberalno-kapitalistycznej, już dawno potępionej przez naukę społeczną Kościoła katolickiego. W myśleniu i działalności tych osób brak miejsca na alternatywne koncepcje i szersze horyzonty społeczne.

Dotkliwą słabością duchową bardzo wielu ludzi, dobrze przygotowanych zawodowo, jest również brak odpowiedniego wykształcenia religijnego i patriotycznego. Częstokroć pozostają oni w tych ważnych obszarach na dziecinnym poziomie. Dlatego łatwo ulegają współczesnemu agnostycyzmowi i ateizmowi, a w końcu demoralizacji i korupcji. Degradują się jako ludzie i obywatele.

Inteligencja w Polsce 2006 roku

Środowiska inteligenckie w kraju są obecnie zdezintegrowane i bardzo zróżnicowane pod względem ideowym, majątkowym, pozycji społecznej, orientacji politycznej i zaangażowania obywatelskiego. W tym obszarze dokonują się nadal poważne przemiany, które zapewne potrwają co najmniej dekadę i obejmą kolejną wymianę pokoleń.

Żywe echo przedwojennej polskiej inteligencji stanowią niewielkie już środowiska kombatanckie oraz szereg środowisk chrześcijańskich i narodowych. Spotkania z Ojcem Świętym i różne uroczystości patriotyczne ujawniają jednak entuzjazm i siłę młodego pokolenia wiążącego swą przyszłość z Bogiem i Ojczyzną. Te nadzieje osłabia masowa chęć wyjazdu młodzieży z Polski i fakt, że już zapewne około dwóch milionów najlepiej wykształconych, dynamicznych młodych ludzi opuściło Ojczyznę w ostatnich latach. Część z nich po paru latach wraca jednak z poszerzonym doświadczeniem i nowymi kwalifikacjami. Ważne, aby mieli możliwość kontynuowania swej działalności w kraju.

Wydaje się, że rośnie w Ojczyźnie liczba prawych Polaków, których formacja duchowa i zaangażowanie obywatelskie odpowiadają tradycyjnej sylwetce inteligenta polskiego, przedstawionej na początku artykułu. Działają oni jednak w rozproszeniu, nie stanowią dużych i zwartych środowisk, nie wyróżniają się społecznie i nie odgrywają właściwych im ról publicznych. Są stale marginalizowani w życiu społecznym, politycznym, w mediach i nie zyskali dostatecznego prestiżu.

Znaczną część wykształconego społeczeństwa stanowią ludzie indyferentni religijnie, agnostycy i liberałowie. Większość społeczeństwa, zaabsorbowana osobistymi warunkami bytu i kariery zawodowej, pozostaje bierna społecznie i politycznie, zaniedbując także swoje obowiązki rodzinne. Popularyzuje się postawy konformistyczne, kosmopolityczne i krańcowo liberalne, które poszerzają proces dezintegracji społecznej.

Tak więc w społeczeństwie polskim, coraz lepiej wykształconym, nie ma obecnie tak ważnej dla Narodu, elitarnej ideowej inteligencji polskiej, stanowiącej zintegrowaną wspólnotę ducha i zapewniającej trwałość, tożsamość, wewnętrzną suwerenność i rozwój naszej Ojczyźnie. Środowiska intelektualne społeczeństwa nie wypracowują dziś wspólnie potrzebnych Narodowi nowych idei, koncepcji i programów, które stanowiłyby drogowskazy dla polityków. Nie jest obecnie prowadzona ta ważna praca narodowa. Inteligencji w kraju nie pobudzają wielkie idee, nie toczą się dyskusje wokół wariantowych programów, a poważne książki problemowe, jak np. "Wybitne osiągnięcia liberałów w dziele niszczenia kraju" (R. Jaworek, wyd. von borowiecky, Warszawa 2001) czy "O przyszłość Polski. Problemy i wyzwania XXI wieku" (W. Bojarski, wyd. Ad Astra, Warszawa 2006), nie wzbudzają prawie żadnego zainteresowania.

Społeczny i polityczny nurt zainteresowań koncentruje się wokół bieżących wydarzeń, doraźnych problemów oraz mniej lub bardziej rzetelnych i powierzchownych komentarzy medialnych. Sprzyja to sytuacji, w której państwo jest szarpane na różne strony przez partykularne grupy partyjne, pozostające w znacznym stopniu pod wpływem zagranicznych i krajowych grup interesu oraz wrogich agentur. Być może działają one także w celu rozbijania i degradacji polskiej inteligencji, podobnie jak w czasie ostatniej wojny.

Takim działaniom można i trzeba się jednak planowo przeciwstawić. W ramach rządowego programu odbudowy sprawnego i sprawiedliwego państwa musi powstać długookresowa strategia konsolidacji i rozwoju patriotycznej, chrześcijańskiej i narodowej inteligencji polskiej, z przywróceniem jej właściwych ról społecznych, środków działania i prestiżu.

Co trzeba zrobić dla odbudowy i integracji inteligencji narodowej?

Można tu wymienić następujące działania:

1.    Stopniowo zmniejszać dominującą rolę czynników partyjno-politycznych i tajnych doradców w życiu publicznym (również w inicjatywach i rozwiązaniach ustawowych), a zwiększać role fachowych organizacji społecznych i czynników intelektualno-moralnych.

2. Dokonać ostrej weryfikacji środowisk naukowych, edukacyjnych, prawniczych, eksperckich, urzędniczych i publicystycznych pod względem kwalifikacji zawodowych oraz postawy moralnej i patriotycznej (powiązań z obcym kapitałem i wrogimi służbami).

3. Zaostrzyć wymagania kwalifikacyjne i moralno-patriotyczne (jak wyżej) wobec kandydatów na ważne stanowiska publiczne oraz ustalić dla nich uposażenia nieco niższe od uposażeń w dobrych przedsiębiorstwach.

4. Wspierać patriotyczno-intelektualne kluby, towarzystwa społeczne, kulturalne, naukowe i zawodowe oraz włączać je do szerszej działalności publicznej.

5. Przywrócić Narodowi i oddać w ręce odnowionej inteligencji polskiej polską publiczną telewizję i Polskie Radio, polski teatr oraz tygodniki społeczno-kulturalne i polityczne.

6. Zorganizować i prowadzić we wszystkich większych miastach otwarte cykle wykładów publicznych dla inteligencji z zakresu wyższej wiedzy religijnej.

7. W seminariach duchownych pogłębić formację społeczną i patriotyczną przyszłych kapłanów.

8. Przywrócić skuteczną ochronę prawną i właściwe miejsce w życiu publicznym wartościom moralnym, narodowym i religijnym.

9. Podnieść poziom nauczania ogólnego i wychowania patriotycznego we wszystkich rodzajach szkół, także wyższych.

10. Ułatwić i poszerzyć dopływ do polskich szkół ubogiej a zdolnej młodzieży ze środowisk wiejskich i miejskich oraz polskiej młodzieży zza wschodniej granicy, a także młodzieży polonijnej.

W niektórych kierunkach zostały już podjęte konkretne działania rządowe, inne wymagają dalszych inicjatyw.

Istnieje niewątpliwie potrzeba, aby kolejne władze państwowe angażowały do ważnych, strategicznych zadań nie tylko młode, liberalnie wykształcone pokolenie, ceniące własne zarobki i nieznające gruntowniej polskiej gospodarki, ale także starszych, doświadczonych i ofiarnych fachowców.

Zagadnienia poruszone powyżej w dużym uproszczeniu zasługują na większą uwagę i dyskusję, mają bowiem podstawowe znaczenie dla teraźniejszości i przyszłości kraju.

prof. Włodzimierz Bojarski