Struktury klubowe
Znajdz nas na Facebook

Wystąpienie viceadmirała (r) Marka J. Toczka na uroczystości w Galerii Porczyńskich z okazji Narodowego Święta Niepodległości (CIąg dalszy)

Referat wygłoszony 22 listopada 2014 r. na uroczystości w Galerii Porczyńskich,  z okazji Narodowego Święta Niepodległości    oraz dekoracji Orderem i Laurami Orderu „Polonia Mater Nostra Est” osób szczególnie zasłużonych dla Narodu i Państwa Polskiego, przyznanych przez kapitułę Orderu Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego.

Szanowne Damy,   Szanowni Panowie!

Naród może jako suweren podejmować różne decyzje, o integracji z UE czy o przystąpieniu do NATO, pod warunkiem, że ma niezachwianą świadomość, że funkcjonuje w demokratycznym systemie politycznym, gdzie debata publiczna, wolne wybory, wolne media, oraz różniące się programami partie polityczne, w tym korzystająca z pełni praw opozycja, stanowią o realnej, a nie formalnej suwerenności.

Kluczowa dla suwerenności państwa i demokracji jest narodowa tożsamość łącząca obywateli we wspólnotę. Tożsamość, która wyrosła z doświadczeń narodu oraz narodowej tradycji, akceptowanej i wspieranej  przez system edukacji, środowisko ludzi kultury oraz obywatelską aktywność.

Płynność, alternatywność, a nawet wewnętrzne sprzeczności rozbijające narodową tożsamość osłabiają nie tylko naród, lecz także gubią szanse na demokratyczne, suwerenne państwo.

Nie będę tu, w tym gronie omawiał całego okresu tej tzw. transformacji ustrojowej, tego zadęcia „25-letnią wolnością”, skupię uwagę państwa na kilku  zdarzeniach, które w sposób wymowny pokazują dzisiejszy obraz państwa polskiego i  tzw. „elit politycznych”.

Z wielka pompą, w obecności najwyższych władz III RP i stolicy,  z udziałem gości z zagranicy, niemal kompletem celebrytów, za olbrzymie kwoty publicznych pieniędzy zebranych od podatników, dokonano niedawno w Warszawie otwarcia wybudowanego od podstaw Muzeum Historii Żydów Polskich.

Fakt, że stało się to zanim wybudowano Muzeum Historii Polaków, zanim zechciano rozpocząć rozmowy o wybudowaniu w Warszawie Pomnika Pamięci Ofiar Ludobójstwa Banderowskiego na Kresach Wschodnich w okresie 1939-1947 i ustanowieniu daty 11 lipca symbolicznym Dniem Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa  na Kresach Wschodnich, nie mówiąc już o otwarciu Muzeum Historii Kresów Wschodnich, powinien najdelikatniej mówiąc wznieść stanowczy protest Polaków.

Masowych protestów  jednak nie było. Przypisywane nieustannie nam Polakom piętno antysemityzmu owocuje całkowitą znieczulicą i przyzwoleniem na ataki antypolonizmu.

Takie wydarzenie, ni mniej ni więcej, jest wyraźnym sygnałem wysłanym przez środowisko mniejszości żydowskiej do Polaków, mówiącym że dzisiaj to nie oni są podmiotem i gospodarzem w III RP oraz nie ich historia jest dla rządzących  w Polsce „elit” najważniejsza. Inaczej tego odebrać nie można.

Goszczący na ceremonii otwarcia  tego Muzeum prezydent Izraela oznajmił nam, że to właśnie dzięki Żydom sława i bohaterstwo polskiego oręża obiegła świat.

Nieźle … Mnie jakoś trudno wyobrazić sobie brawurowa szarżę żydowskiej husarii pod Wiedniem, pod Chocimiem, czy na innych bitewnych polach dowodzonych przez polskich hetmanów. W świadomości Polaków, o czym pewnie nie chce wiedzieć prezydent Izraela, Żydzi kojarzą się bardziej ze spontanicznym i radosnym witaniem wkraczających na polską ziemię najeźdźców i okupantów Rzeczypospolitej.

Nie utrwalił nam się w historii  obraz Żyda-husarza, Żyda-lisowszczyka,  Żyda-ułana, czy Żyda-marynarza. Bardziej wyraźnie widzimy Żyda jako bankiera, adwokata, karczmarza, sklepikarza, lichwiarza… a po ostatniej wojnie – jako komunistycznego oprawcę, skazującego i mordującego polskich patriotów.

Prof. Leon Kieres nazwał zbrodnię w Jedwabnem  „…wielką szansą dla polskiego społeczeństwa na dialog z Żydami, o naszej wspólnej biografii i pokazanie całemu światu, że nie boimy się debaty w tej sprawie”.

Nikt z obecnych polskich oficjeli, także później media nie dostrzegły przewrotności i nie zareagowały na to! P. Kieresowi nie mogą nawet przejść przez usta słowa „Naród Polski” jako partner tego dialogu, nie mówiąc już o tym skąd wie, że Polacy takiego dialogu pragną?

Jaką wymowę dla Polaków dzisiaj mają decyzje władz III RP o przyznaniu polskich emerytur dla 50-ciu tys. Żydów przebywających w Izraelu, o bezpodstawnie oddawanych nieruchomościach w polskich miastach, o gotowości do wypłacenia już w zbliżającym się roku, odszkodowań za rzekomo pozostawione przez Żydów mienie w Polsce po II wojnie światowej. Mówimy tu o kwocie w wysokości ok. 76 mld. zł. i co ciekawe, jak zapewnia nowo mianowany minister Spraw Zagranicznych w rządzie p. E. Kopacz – p. Schetyna, kwota ta już jest zabezpieczona i Polacy nie odczują tego wydatku w swoich budżetach…!  Cóż Polacy już dawno stracili poczucie swojej własności i na żadne dobrodziejstwo władzy od dawna przestali liczyć.

Sprawą  wsparcia materialnego dla Polaków na Kresach, pozostawionych tam nie z ich wyboru, w ostatnich 25 latach żaden rząd RP, żaden skład Sejmu czy Senatu się nie zainteresował. Nie załatwiono też najbardziej bolesnej sprawy – uznania banderowskich zbrodni dokonanych w latach 1939-1947 na ludności polskiej na Kresach Wschodnich za ludobójstwo, dotąd nie podjęto jakichkolwiek kroków prawnych wobec sprawców.

Mało tego, dzisiaj pogrobowców zbrodniarzy, czczących pamięć ideologów i przywódców OUN-UPA, wysuwających publicznie roszczenia terytorialne wobec Polski traktuje się jak bliskich przyjaciół, politycznych partnerów. Władze polskie wspierają inicjatywę organizacji sztafety otumanionej młodzieży do Kijowa by demonstrować polskie poparcie dla pro-banderowskiej ideologii, świętować 10 rocznicę pomarańczowej rewolucji i pierwszą – wydarzeń na Majdanie, tam gdzie tak ochoczo podskakiwali reprezentanci polskiego parlamentu z okrzykami „Sława Ukrainie”, mając za plecami portrety Bandery i flagi UPA. Hańba!

Nigdzie nie znajdziemy podobnych przykładów głupoty i braku poszanowania dla pamięci okrutnie pomordowanych 200 tys. Rodaków.

Mniejszości ukraińskiej w Polsce stwarza się warunki jakich nie mają w swojej ojczyźnie, jakich nie mają też Polacy pozostawieni na Kresach. W zamian za to  wznoszą na polskiej ziemi pomniki banderowskich kureni – morderców Polaków. Toleruje się organizowanie manifestacji gloryfikujących banderyzm, toleruje się masowe marsze  ulicami polskich miast, ukraińskich fanatyków z flagami – symbolami faszyzmu i ukraińskich jednostek SS.

To w świetle prawa przestępstwo ścigane z urzędu, ale jak dotąd ani razu  takiego postępowania nie podjęto.

Przywódcy dzisiejszej Ukrainy nie wahają się  by dzień powstania zbrodniczej formacji UPA uczynić swym  świętem narodowym, a jej zbirów uczynić kombatantami walk o wolność Ukrainy. I ten fakt nie wyzwolił reakcji ani prezydenta RP, ani ministra SZ, ani Sejmu RP, ani Senatu RP!

Protestują tylko mieszkańcy województw przygranicznych, środowiska organizacji Kresowian wspierane przez organizacje patriotycznej młodzieży i kombatantów.

Szanowne Damy,   Szanowni Panowie!

Jak takie poczucie tolerancji ma  się do policyjnych represji wobec manifestującej polskiej młodzieży z okazji Narodowego Święta Niepodległości w Warszawie. Rewizje w domach organizatorów Marszu Niepodległości, wielokrotne zatrzymywanie i przeszukiwanie autokarów dowożących uczestników marszu, tolerowanie agresywnych, prowokacyjnych zachowań członków organizacji lewackich, w tym niemieckiej „Antify”, wreszcie bicie i poniżanie w miejscach zatrzymań uczestników Marszu Niepodległości to niemal standard.

JW to wszystko wpisuje się wytwarzana przez media psychoza jakiegoś faszyzmu, antysemityzmu, nacjonalizmu, chuligaństwa, nie tolerancji, kibolstwa itp. Wszystko by zohydzić, zastraszyć, zniechęcić. Alternatywa niby ma być marsz prezydenta i jego kamaryli. W ten scenariusz wpisują się także siły polityczne przedstawiające się jako prawicowe, patriotyczne…

Anonimowość, kompromitujący poziom kompetencji „elit” politycznych sprawujących  od lat władzę w Polsce objawiał się wielokrotnie. Arogancja władzy wobec obywatela  to też już nic nowego. Głos suwerena w sprawach społecznych nic nie znaczy, władza wie lepiej i mieli w maszynie zebrane setki tysięcy podpisów pod zgłaszanymi petycjami. Kolejne afery, z tą ostatnią tzw. podsłuchową, jak zwykle zamieciono pod dywan.

Do pełni obrazu stanu „elit” i naszej państwowości wpisują się ostatnie kampanie wyborcze. Sceneria trwających jeszcze wyborów samorządowych, wypowiedzi polityków głównych sił politycznych w Polsce, po kompromitujących system wyborczy doniesieniach z terenu, jednoznacznie wskazują, że sięgnęliśmy już dna. Optymiści mówią, że jest jeszcze dno podwójne, ale ja bym na to nie czekał.

Czy mamy przez kolejne 4 lata konserwować układ okrągłostołowy i żyć w świadomości nieuczciwie wybranych samorządowców? Jeżeli przy urnach i później w komisjach doszło do fałszerstw, gdy wyborcy kwestionują ich prawomocność, to narzucone rozwiązania prawne nie mogą nas zmusić do życia w bezprawiu.

Te wybory muszą być powtórzone w majestacie prawa. Nikt nie zmusi nas do zrezygnowania z aktywności, nie przyjmujemy stanowiska, że nie da się powtórzyć wyborów.

Spirala poniżania narodu polskiego, deptania jego godności niebezpiecznie rozkręca się. Dość tego! Nie ma przyzwolenia na takie praktyki!

Żadna władza w demokratycznym, suwerennym państwie nie byłaby zdolna,  nie pozwoliłaby sobie na takie upodlenie własnego narodu.

Polską rządzą  zdrajcy, posłuszni wyrobnicy obcych ośrodków dyspozycji, którym obca jest polskość i za nic mają naród polski.

Nadszedł czas by Wielki Polski Naród obudził się z tego letargu i wreszcie całą okrągłostołową sitwę zmiótł z polskiej sceny politycznej na zawsze.

Naprawę państwa trzeba rozpocząć od podstaw, kwestionujemy dzisiejszy ład polityczny. Tak jak wcześniej Wschód wspierał komunistów, tak teraz Zachód, wspierając okrągłostołowe „elity” stanął na drodze do budowy Państwa Polskiego.

Mamy prawo i obowiązek poznać dokładnie pochodzenie etniczne kandydatów do wysokich urzędów państwowych, ich wcześniejsze dokonania i zasługi. Nie odmawiamy demokratycznych praw mniejszościom narodowym, ale ich reprezentacja we władzach RP, a zwłaszcza w parlamencie winna wynikać z faktycznych proporcji demograficznej i stanowić właściwą reprezentację swojego środowiska, a nie dominacji. Żadna mniejszość narodowa w Polsce nie może korzystać z przywilejów nie dostępnych dla Polaków.

Nie jest moim celem przedstawienie dzisiaj Państwu programu naprawy państwa, zasygnalizuję tylko bardzo ogólnie główne kierunki:  W pierwszym kroku trzeba przywrócić Konstytucję II RP, to jedyna baza  wyjściowa do  tworzenia nowoczesnej ustawy zasadniczej; następnie dokonać  zmiany ordynacji wyborczej, wprowadzić m. in. obowiązkowy udziału wyborców w głosowaniu w jednomandatowych okręgach wyborczych i przeprowadzić wybory.

W dalszych działaniach konieczne jest  odchudzenie administracji  i  odpolitycznienie państwa,   zbudowanie nowego systemu sądownictwa, opartego o skład społecznych, losowo dobieranych ławników, przywrócenie odpowiedzialność personalnej urzędników wszystkich szczebli za podejmowane decyzje.

Służba zdrowia ma być służbą dla człowieka, gdzie  priorytetem jest profilaktyka, leczenie, rehabilitacja, a nie komercja dostępna tylko dla bogatych. Lekarz powinien być wynagradzany za zdrowych podopiecznych, a nie za ilość przyjmowanych pacjentów w gabinecie.

W miejsce tzw. „sterowanej gospodarki rynkowej”  trzeba wprowadzić wolny rynek, obniżyć podatki, zrównać szanse polskim podmiotom gospodarczym na rynku.

Polacy muszą odzyskać rozkradziony i sprzedany za bezcen majątek narodowy, w tym polską ziemię.

Trzeba zweryfikować wszystkie  umowy międzynarodowe, zawiesić moc tych, które są szkodliwe dla Polski oraz uruchomić program powrotu do aktywności zawodowej w kraju, wszystkich  Polaków, którzy wyemigrowali w poszukiwaniu pracy.

Najwyższy czas by stworzyć dogodne warunki do repatriacji wszystkim Polakom, którzy wyraża taką wolę.

Szanowne Damy,   Szanowni Panowie!

Fundamentem naszego działania jest demokracja. Ale to pojęcie trzeba dzisiaj ponownie zdefiniować. Termin  ”demokracja” powtarzany dzisiaj z szybkością karabinu maszynowego przez politycznych degeneratów i usłużnych im mediom pozbawiony jest dzisiaj jakiegokolwiek znaczenia.

„Rządy ludu” w znaczeniu jakie znamy ze starożytnej Grecji, to odległa historia, dzisiaj „demokracja” to de facto fasada za którą skrywają się rządy wąskich „elit”, to monopol nieśmiertelnej hipokryzji wielkich korporacji i dyktatura patologicznego marginesu.

Politycy w Polsce, autentyczni reprezentanci środowisk Polaków, muszą kierować się przede wszystkim interesem Polski i Polaków.

Dziękuję za uwagę!
Warszawa, 22. listopada 2014 r.

viceadmirał (r)   Marek J. Toczek