Struktury klubowe
Znajdz nas na Facebook

Majdan w Warszawie, czyli komedia

Wielu, podobnie jak i ja, zastanawia się nad tym, co stało się w Polsce w ostatnich dniach. Co to było? Zwykła awantura w Sejmie, bezsensowna szarpanina, czy też próba zamachu stanu? Już poprzednio sugerowałem to ostatnie. Obecnie zaś, gdy patrzę na całość zachowań i zdarzeń, coraz bardziej już wyraźnie widać las, a nie pojedyncze drzewa. A ten las to próba puczu.

Wielu czytających tę analizę będzie uważało, że to ocena zbyt daleko idąca, że brak do tego wystarczająco mocnych podstaw. Jednak zdarzenia układają się w coraz bardziej wyraźny obraz. I tak po kolei. Opozycja i jej zwolennicy, dotknięci zmianą władzy od początku wysyłali sygnały, że na to się nie godzą, że będą się przeciwstawiać. Sprawa TK, wraz z odejściem Rzepińskiego, coraz bardziej wygląda na porażkę opozycji. Ten stan rzeczy zirytował w najwyższym stopniu tę część opozycji, która wokół wojny o TK budowała strategię zwycięstwa i szukała poparciu kół liberalnych na Zachodzie. Ponieważ to nie dawało efektów, to pojawiły się tam głosy radykalne: Wałęsa straszył – „Pomożemy wam wyskakiwać przez okna”, a Komorowski na manifestacji KOD-u w Poznaniu krzyczał: „Czasem trzeba walić dechą w łeb”.

A tu przecież nie chodzi o jakichś drobnych zadymiarzy, tylko o byłych prezydentów, a te ich wypowiedzi można traktować jako wyraz planu działań wyrażony w skondensowanej formie. Jeśli to ma być umiarkowana, demokratyczna i europejska opozycja, to ja dziękuję, wolę już być faszystą.
Przy takich, idących z samej góry, hasłach, że trzeba „walić dechą w łeb” i „pomagać wyskakiwać przez okno”, to trudno się dziwić, że rzeczywiste plany muszą takie działania uwzględniać, a na pytanie co robić, odpowiedź dla nich była oczywista: Majdan!

I tak też należy odbierać to, co stało się w Sejmie i pod Sejmem w piątek i później w nocy. Widać, że działania opozycji były zaplanowane i skoordynowane. Manifestacja przed Sejmem była zaplanowana na 17 grudnia już trzy dni wcześniej, a nawet, jak ujawnił poseł Liroy-Marzec z Kukiz’15, zamówiono 1000 kanapek dla protestujących. W świetle tych faktów widać, że sprawa wykluczenia posła PO Szczerby z obrad, jak i kwestia ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu, były tylko pretekstami, bo gdyby ich nie było, znaleziono by inne, bądź stworzono nowe metodami sterowanej prowokacji, bo przecież nie o to chodziło, a o zablokowanie obrad Sejmu i wywołanie kryzysu.

Wcześniejsze zaplanowanie demonstracji i zapewnienie im wsparcia logistycznego na to wyraźnie wskazuje. Ponadto wygadał się poseł Kłopotek, który znany jest z tego, że nie potrafi utrzymać tajemnicy: „Pan zobaczy, co będzie. Znowu będzie wielka hucpa, walka, buczenie, krzyczenie i wyzywanie się”. Coś widać i do niego dotarło.

I wszystko szło dla opozycji dobrze: Kuchciński dał się łatwo sprowokować i wyłączył Szczerbę, zablokowano obrady sejmu, zablokowano marszałka. Czegoś takiego jeszcze nie było. Ale nie przewidziano wszystkiego, a mianowicie tego, że obrady zostaną przeniesione do innej sali i dokończone. To zachwiało planem, i jedyną szansą na sukces było już tylko zablokowanie fizyczne wyjścia posłów PiS i rządu z Sejmu. Jednak do tego zgromadzone siły manifestantów okazały się za małe. Policja rozblokowała Sejm. Pozostało już tylko odgrywanie komedii, jak ta z nowym „Jankiem Wiśniewskim”, co to nie padł, a się położył. Na manifestacji KOD w sobotę jego szef Mateusz Kijowski powiedział już otwartym tekstem o co chodzi: „Opozycja razem obali totalitarną władzę”. Ale było już za późno, plan się nie udał, choć jakieś jego elementy, w postaci wyłączenia emisji TVP w znacznej części kraju, zafunkcjonowały jeszcze w dniu następnym.

Zasadniczo jednak sytuacji to już nie zmieniło. Jeśli zaś chodzi o możliwości mobilizacji poparcia społecznego dla swoich działań to ta opozycja pokazała już wszystko na co ją stać, gdy tymczasem rząd nie zaczął jeszcze nawet swoich mobilizować, a tu możliwości ma wielkie; bo nie chodzi tylko o aktywistów PiS, ale też o inne siły, które nie przepadały za poprzednią władzą, jak dla przykładu radykalna prawica typu ONR, kręgi kibiców i na koniec gdyby tego było mało, to jest związek Solidarność, którzy na pewno nie będzie patrzył obojętnie jak ci co podwyższyli wiek emerytalny chcą przemocą wziąć władzę. Przewodniczący Duda już zapowiedział: „My ich czapkami przykryjemy!”.

Jakimi siłami trzeba było dysponować by Majdan się udał, to o tym napisał na swoim FB Michał Broniatowski, obecnie naczelny Forbesa, a przedtem aktywny w różnych gremiach kierowniczych ITI i TVN. A on wie o czym pisze, bo brał udział w powstaniu Espreso TV na Ukrainie, która odegrała dużą rolę podczas Majdanu w Kijowie i on to obserwował z bliska. Ta technologia jest prosta: należy zająć ważny budynek będący siedzibą władz i zgromadzić wystarczająco liczne siły bojówkarzy by go utrzymać, oraz liczne (pisze o milionie) manifestacje oraz wsparcie politycznie i medialnie.

To się nie udało, a nie ma niczego bardziej żałosnego niż nieudana próba przejęcia władzy. Oczywiście dla puczystów, bo dla rządu oznaczą możliwość i okazję do wzmocnienia władzy. Co mnie absolutnie nie cieszy.

Stanisław Lewicki

Powrót na górę